Radni PiS: Prezydent Handzel za dużo wydaje na promocję własnej osoby

Radni PiS: Prezydent Handzel za dużo wydaje na promocję własnej osoby

Prezydent Nowego Sącza w czasie jednego ze spotkań online z fanami. Zrzut ekranu z facebook.com/PrezydentLudomirHandzel

Szastanie pieniędzmi na promocję, faworyzowanie agencji reklamowej bliskiego współpracownika oraz lansowanie nazwiska zarzucają od wielu tygodni prezydentowi Nowego Sącza Ludomirowi Handzlowi radni z klubu PiS – WNS. Ten się nie przejmuje i coraz większą wagę przykłada do kreowania swojego wizerunku. Zresztą przyznaje publicznie, że jego ideałem jest Danuta Holecka, szefowa Wiadomości w TVP1 – przez wielu uznawana za symbol manipulacji oraz twarz propagandy władzy.

Iwona Mularczyk, przewodnicząca Rady Miasta Nowego Sącza z opozycyjnego wobec prezydenta klubu radnych Prawo i Sprawiedliwość – Wybieram Nowy Sącz jest przekonana, że Ludomir Handzel za dużo wydaje reklamę własnej osoby. Zwraca uwagę na wszechobecne tło z nazwiskiem prezydenta przy wszelkich nagraniach robionych w ratuszu. Dominujący napis “Ludomir Handzel – prezydent Nowego Sącza” oraz herb miasta – w ten sposób podpisywane są banery, plakaty i reklamy oraz wszelkie materiały zdjęciowe i video. – Pieniądze mieszkańców wykorzystuje do własnej promocji a mówimy o dużych kwotach. 85 tysięcy tylko dla jednej agencji IMSTUDIO to przesada, tutaj można poszukać oszczędności – uważa Iwona Mularczyk.

Wątek autopromocji prezydenta miasta pojawia się zresztą już od zeszłego roku w wypowiedziach publicznych radnych klubu PiS – WNS. M.in. podczas sesji Rady Miasta wielokrotnie mieli za złe prezydentowi, że nie jest obecny na obradach, nagrywając w tym czasie kolejne reklamówki video czy urządzając spotkania online z mieszkańcami. Zwracali też uwagę na zamieszczanie na stronie miasta zdjęć prezydenta nawet przy okazji najbardziej błahych wydarzeń.

Jedna z ostatnich relacji na oficjalnej stronie miasta. Zamieszczono 6 zdjęć z odmalowania przez dwóch pracowników Sądeckiej Grupy Gospodarczej barierek mostu na ul. Węgierskiej. “Postępom prac przyglądał się  prezydent Ludomir Handzel”czytamy w relacji Fot. Biuro Prasowe UMNS / www.nowysacz.pl

Ludomir Handzel już w kampanii wyborczej w 2018 roku udowodnił, że zwraca dużą uwagę na jakość i nowoczesność formy przekazu. Dużo materiałów video, aktywność w serwisach społecznościowych, profesjonalne bilboardy w każdym zakątku miasta – to m.in. pomogło mu zwyciężyć konkurentów do fotela prezydenta Nowego Sącza w tym, w drugiej turze, Iwonę Mularczyk, obecną przewodniczącą RM.

O wizualną stronę kampanii Ludomira Handzla dbała m.in. Agencja Reklamowa IMSTUDIO.pl i jej właściciel Marcin Waśko. Współpraca między panami trwała też po wyborach. Waśko często filmował prezydenta w różnych sytuacjach, z czego powstawały potem reklamowe filmy zamieszczane w mediach społecznościowych i internetowej stronie Nowego Sącza. Waśko w charakterze “doradcy” pojawiał się również na konferencjach prasowych prezydenta lub innych przedstawicieli władz i – o dziwo – to z nim, a nie z pracownikami Biura Prasowego Urzędu Miasta, uzgadniano szczegóły techniczne. W międzyczasie IMSTUDIO.pl otrzymywało również zlecenia z Ratusza na różne działania promocyjne.

Nie jest łatwo dojść, ile miejskich pieniędzy trafiło do współpracownika prezydenta – od 1 stycznia 2020 roku etatowego pracownika Urzędu Miasta w charakterze “pomocy administracyjnej” w Wydziale Komunikacji Społecznej i Kultury. Utrudnia to Biuro Prasowe Urzędu Miasta Nowego Sącza, które od wielu miesięcy współpracuje tylko z częścią przychylnych Ratuszowi mediów, pytania od pozostałych pomijając, zwlekając z odpowiedziami lub przesyłając niepełne dane (to swoją drogą było jedną z przyczyn protestu ośmiu – na dziesięć – sądeckich redakcji w lutym bieżącego roku sprawie polityki informacyjnej UM).

List otwarty sądeckich redakcji do władz Nowego Sącza i mieszkańców

Z informacji otrzymanej z UM po koniec grudnia 2019 – po wielu tygodniach oczekiwania i dopytywania – wynika, że firma IMSTUDIO.pl w zeszłym roku dla Urzędu Miasta wykonywała jedynie materiały reklamowe za 11 424 zł (nie podano czy to kwota netto czy brutto) oraz tzw. “księgę znaku” (spis zasad związanych z wyglądem i warunkami technicznymi publikacji herbu miasta oraz materiałów reklamowych). To zlecenie obejmowało również “przeprowadzenie weryfikacji strony internetowej oraz profili w portalach internetowych Zamawiającego i jego jednostek organizacyjnych oraz wdrożenie modyfikacji mających na celu jej optymalizację w szczególności w zakresie czytelności oraz układu graficznego”. Firma miała otrzymać za to 21 783,30 zł.

Były to jedyne kwoty, jakie podano nam w odpowiedzi udzielonej 31.12.2019 r. na pytanie “czy w 2019 roku Marcin Waśko (lub jego firma) wykonywał jakiekolwiek usługi/zlecenia/prace na rzecz Urzędu Miasta w Nowym Sączu? Jeśli tak to w jakim zakresie i na jaką łączną kwotę?”.

Tymczasem na początku marca br., w odpowiedzi prezydenta Handzla na interpelację radnej Mularczyk możemy przeczytać, że Agencja Reklamowa IMSTUDIO.pl otrzymała za realizację “księgi znaku” 28 290 zł (również nie wiadomo czy netto czy brutto). Co więcej, pojawia się też pozycja, o której wcześniej nie informowano w zestawieniu dla naszej redakcji – “wykonanie projektu graficznego oraz druk i dostawa biuletynu informacyjno-promocyjnego Miasta Nowego Sącza”. Usługę wykonało IMSTUDIO.pl za 36 000 zł. Biuletyn wydany na bardzo dobrej jakości papierze, o nie podanym nakładzie, zawierał kilkadziesiąt zdjęć prezydenta Ludomira Handzla oraz krótkich informacji o realizowanych inwestycjach (w większości przygotowanych lub rozpoczętych za prezydentury poprzedniego prezydenta Ryszarda Nowaka).

Fragment “Biuletynu Informacyjnego nr 01/2019”

Z odpowiedzi na interpelację przewodniczącej RM wynika, że IMSTUDIO.pl w 2019 roku dla miasta robiło też m.in. “ściankę wielkoformatową” (4920 zł), karty świąteczne za 3,9 tys zł oraz kalendarze (4920 zł). Za wszystkie usługi na rzecz Urzędu Miasta do IMSTUDIO.pl miało w zeszłym roku trafić – według odpowiedzi na interpelację – 86 tys. zł.

W zeszłym roku za usługi promocyjno-reklamowe dla Miasta wykonywane przez 15 innych agencji trafiło kolejne 113 tys. zł. Na materiały w mediach Urząd Miasta w 2019 roku wydał prawie 38 tys. zł (z czego połowę tej sumy w Dobrym Tygodniku Sądeckim) co daje łączną kwotę za usługi tego typu sięgającą 238 tys. zł.

Dla porównania, w 2018 roku do agencji reklamowych robiących usługi na rzecz Nowego Sącza trafiło – według danych przedstawianych przez prezydenta – 101,5 tys. zł. Do mediów kolejne 75 tys zł (najwięcej, 23 tys. do TV-NS.pl). To daje niemal 177 tys. zł w 2018 roku, a więc w większości czasu w okresie funkcjonowania poprzedniej ekipy w Ratuszu.

Mimo, że porównywane wydatki w 2019 roku były o 30 procent wyższe niż w 2018 roku, prezydent w odpowiedzi na interpelację zauważa, że “wobec powyższych liczb należy zauważyć, że nie znajduje potwierdzenia w faktach (…) teza o znacznym koszcie obsługi medialnej Urzędu Miasta w roku 2019 i o faworyzowaniu jednej z firm”.

Prezydent Ludomir Handzel wydaje się nie zbaczać z obranego kursu i przy pomocy swojego bliskiego doradcy – formalnie skromnej “pomocy administracyjnej” – dalej realizuje koncepcję intensywnych działań promujących własne działania. Jeszcze w grudniu, aby materiały przygotowywane w Ratuszu były jeszcze lepszej jakości, za 50 tys. zł kupiono sprzęt i oprogramowanie do montażu materiałów video. Potem zintensyfikowano aktywność w mediach społecznościowych (głównie w serwisie Facebook) oraz nastawiono się na tworzenie własnych informacji, przeważnie bez pośrednictwa lokalnych mediów. Zmonopolizowano także wszystkie działania promocyjno-graficzne w rękach Marcina Waśko, który w imieniu prezydenta prowadzi nawet rozmowy z dyrektorami instytucji podległych Urzędowi Miasta i praktycznie decyduje w nich o wielu sprawach z zakresu reklamy i marketingu.

Tak przynajmniej wynika z relacji Dawida Listosa, przez kilka tygodni dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu, który zrezygnował błyskawicznie z funkcji jako powód podając sprzeciw wobec “polityki kulturalnej Ludomira Handzla” oraz brak autonomii. – Nie mogłem nawet mieć wpływu na projekt plakatu imprezy, ponieważ wszystko musiało przejść przez ratusz, człowieka, który zajmuje się wizerunkiem i pijarem, czyli przez właściciela firmy IMSTUDIO.pl, pana Marcina Waśko – mówił Listos w wywiadzie dla “Gazety Krakowskiej” dodając, że wspomniana firma zarządzała też fanpage MOK-u.

Dawid Listos w rozmowie z Radiem Kraków zdradził też, że został pouczony tuż po objęciu funkcji, że w czasie wywiadów powinien “kilkakrotnie powtarzać nazwisko Handzel”. Te zalecenia zdają się potwierdzać niemal wszystkie materiały zamieszczane w mediach społecznościowych przez kilku radnych Koalicji Nowosądeckiej – ugrupowania które reprezentował w wyborach Ludomir Handzel.

W marcu, gdy ogłoszono stan epidemii, błyskawicznie zorganizowano serię codziennych spotkań na “żywo”, przeprowadzanych na fanpage prezydenta oraz miasta (oba prowadzone od dawna przez Marcina Waśkę, nawet przed jego zatrudnieniem w Urzędzie miasta, choć wtedy Urząd twierdził, że “za prowadzenie oficjalnych profili Miasta na portalach
społecznościowych odpowiadają pracownicy Urzędu Miasta”). W pierwszych dniach epidemii, kiedy brakowało informacji, spotkania z prezydentem cieszyły się dużym zainteresowaniem (zbierał nawet pięciuset widzów). Potem zainteresowanie nieco zmalało, bowiem informacje przekazywane przez prezydenta średnio sprawny internauta może znaleźć w sieci w kilka chwil. Jednak prezydent nie rezygnuje z codziennych spotkań, często cytując zamieszczane na bieżąco komentarze: jakim wspaniałym jest przywódcą, jak poświęca się i przemęcza dla miasta lub że jest najlepszym prezydentem w historii.

Te wyłącznie pozytywne komentarze mogą nieco dziwić w czasach, kiedy w sieci pojawiają się w większości negatywne emocje i jest prawie niemożliwe uniknąć krytycznych uwag czy wręcz hejtu. Czasem dziwią nawet fanów prezydenta.

Jeden z komentarzy w czasie spotkania online z prezydentem.

Sprawa jest prozaiczna – przez ostatnie miesiące zarządzający profilem Prezydent Ludomir Handzel oraz Nowy Sącz zdążył zablokować dostęp do niego (czyli m.in. możliwość komentowania) dziesiątkom, być może nawet setkom osób, które w najmniejszym choć stopniu próbowały zapytać o coś “niewygodnego”, ironizowały, wyrażały nieco krytyczny stosunek do prezydenta lub w inny sposób nie spodobały się administratorowi. Stąd prezydent na Facebook`u czuje się bezpiecznie, jest w świecie wyłącznie swoich zwolenników i może bez obawy o negatywny komentarz lub polemikę wygłaszać dowolne tezy, atakować “wrogów” lub prezentować własne materiały.

– Chcę wejść w rolę bardziej zaawansowaną, pokazać materiał jak w “Wiadomościach”. Oczywiście daleko mi do pani Danuty Holeckiej i pewnie tego ideału nigdy nie osiągnę, ale będę się starał, żeby pokazać państwu kawałek Nowego Sącza który teraz ulega zmianie – zapowiadał prezentację video z budowy amfiteatru w Parku Strzeleckim.

Fragment materiału video z udziałem prezydenta o inwestycji w Parku Strzeleckim i jednocześnie komentującym go na żywo prezydentem. Zrzut ekranu z facebook.com/PrezydentLudomirHandzel

Prezydent od wielu tygodni nie urządza już konferencji prasowych ani briefingów, rzadko kontaktuje się tylko z wybranymi redakcjami (głównie z tymi, które nie podpisały protestu przeciw jego polityce informacyjnej). Wiele o chęci Ludomira Handzla do kreowania wyłącznie przez siebie obrazu miasta mówi fragment z innego spotkania z fanami w internecie.

Ja dopiero się rozkręcam. Jestem troszeczkę spięty, nie byłem kształcony w kierunku dziennikarskim ale mam nadzieję, że będę się chociaż zbliżał do ideału czyli do pani Danuty Holeckiej, będę miał coraz lepszy warsztat dziennikarski bo widzę, że będzie mi to potrzebne w tej kadencji żebym mógł z państwem się spotykać i dzielić informacjami.

Jerzy Olszowski

Źródło : https://twojsacz.pl/radni-pis-prezydent-handzel-za-duzo-wydaje-na-promocje-wlasnej-osoby/

 

Były Dyrektor MOK tłumaczy powody rezygnacji ze stanowiska

Brak możliwości podejmowania samodzielnych decyzji przy tworzeniu kalendarza kulturalnego placówki, prowadzenia jej strony internetowej, czy profilu na facebooku. Dawid Listos, który niespełna półtora miesiąca był dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu zdradza szczegóły pracy w miejskiej placówce oraz dokładne powody rezygnacji ze stanowiska.

Posłuchaj rozmowy Bartosza Niemca z Dawidem Listosem

Źródło: radiokrakow.pl

Jak z reżysera chciano zrobić… misia, czyli kulisy dymisji Dawida Listosa ze stanowiska dyrektora MOK

Jak z reżysera chciano zrobić… misia, czyli kulisy dymisji Dawida Listosa ze stanowiska dyrektora MOK

Były dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu Dawid Listos zrezygnował ze stanowiska, bo być może nowa funkcja go przerosła – twierdzą przedstawiciele władz miasta w odpowiedzi na nasze zapytanie. Jednocześnie informują, iż od 29 marca obowiązki dyrektora ośrodka pełni Marcin Poręba. Dawid Listos po zapoznaniu się ze stanowiskiem magistratu przerywa milczenie i opowiada o okolicznościach rezygnacji z dyrektorskiej posady, jak i o rzeczywistości, w której przyszło mu pracować.

Równo dwa tygodnie temu pisaliśmy o złożeniu wypowiedzenia przez Dawida Listosa powołanego końcem stycznia br.  na stanowisko dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu. Wówczas w rozmowie z nami ex-dyrektor stwierdził dyplomatycznie, iż nie może zgodzić się z wizją polityki kulturalnej prezydenta Ludomira Handzla oraz z metodami jej realizacji.

Decyzję o ustąpieniu miał podjąć po spotkaniu z dyrektorem Wydziału Komunikacji Społecznej i Kultury Urzędu Miasta Nowego Sącza – Marcinem Porębą. Jak mówił – po rozmowie z nim miał zdać sobie sprawę, że Miejski Ośrodek Kultury nie będzie autonomiczną placówką, a on sam, jako dyrektor, nie będzie miał żadnej mocy decyzyjnej. Nie chciał jednak zdradzać szczegółów dotyczących swoich wątpliwości.

Z prośbą o komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do Biura Prasowego Urzędu Miasta. Próbowaliśmy skontaktować się również z dyrektorem Porębą. Bezskutecznie. 14 dni po wysłaniu zapytania, w ostatnim dniu przewidzianym przez Prawo Prasowe na odpowiedź, dotarł do naszej redakcji mail z biura prasowego ratusza z komentarzem o który prosiliśmy.

„Dawid Listos sam złożył rezygnację z pełnienia funkcji dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu. Każdy z dyrektorów jednostki podległej Prezydentowi Miasta Nowego Sącza ma wystarczającą autonomię do sprawowania swojej funkcji. Trzeba jednak pamiętać, że dyrektorzy realizują zadania zlecone przez prezydenta Ludomira Handzla, który jest ich pracodawcą. Warto podkreślić, iż Pan Dawid Listos był pracownikiem Małej Galerii, jednak nie pełnił funkcji kierowniczej i być może nowa funkcja go przerosła” – czytamy w przesłanej odpowiedzi.

Przedstawiciele ratusza przypominają, iż Dawid Listos pracując w Małej Galerii nie miał zastrzeżeń do polityki kulturalnej prezydenta miasta. Informują również, że w Miejskim Ośrodku Kultury zakończyła się kontrola wewnętrzna prowadzona przez Wydział Bezpieczeństwa i Kontroli Wewnętrznej i możliwe, że wprowadzanie zaleceń pokontrolnych przerosło byłego już Dyrektora MOK, co doprowadziło do rezygnacji ze stanowiska. Na koniec przesłanej korespondencji zakomunikowano, że od dnia 29 marca obowiązki dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury pełni dr Marcin Poręba, dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej i Kultury Urzędu Miasta Nowego Sącza.

 

Riposta Dawida Listosa na zacytowane wyżej stanowisko władz miasta nie jest już tak dyplomatyczna, jak jego pierwsze wyjaśnienia decyzji o rezygnacji.

Były dyrektor jednoznacznie stwierdza, iż niedorzecznym jest twierdzenie, że przerosły go zalecenia pokontrolne, ponieważ w czasie, gdy pełnił obowiązki dyrektora MOK, w ogóle takich zaleceń nie było. Jak podkreśla, kontrola była wciąż niedokończona i ,,dziwnym trafem” o jej zakończeniu dowiedział się krótko po złożeniu wypowiedzenia.

– Fakt ten jest o tyle bardziej interesujący, że dzień wcześniej dostałem pismo z Wydziału Bezpieczeństwa i Kontroli Wewnętrznej z poleceniem odnalezienia dokumentu niezbędnego do dalszych czynności wyjaśniających, więc nic nawet nie wskazywało na zamknięcie kontroli. Co do polityki kulturalnej prezydenta – nie zgadzam się z nią, ponieważ ma ona „przypodobać się” jak najszerszemu gronu publiczności sądeckiej, jednak poziom, do jakiego miała być zaniżana, moim zdaniem sądeckim odbiorcom po prostu ubliża – zaznacza były dyrektor Dawid Listos.

Nie znam gościa 

Jednocześnie tłumaczy, iż fakt, że pracując w Małej Galerii nie miał problemu z polityką kulturalną prezydenta wynikał stąd, że władze nie ingerowały w działalność tej placówki. Według niego dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze percepcja sztuki nie jest u władz na tyle czuła, by zrozumieć wydarzenia w Małej Galerii, a po drugie – „ciężko podważyć dwa tak istotne autorytety jakimi są pani dyrektor Alicja Hebda i pan profesor. Andrzej Szarek”.

 – W MOK doprowadzono do sytuacji, że nie wolno mi było wykonywać samodzielnie najmniejszych kroków, czego dowiedziono nawet w momencie, gdy w kraju oficjalnie zostało ogłoszone zamknięcie instytucji kulturalnych z powodu epidemii koronawirusa i poleciłem umieścić tę informację również na stronie internetowej i profilu facebookowym MOKu. Prawie natychmiast po publikacji otrzymałem telefon od pana Poręby z pretensjami i  wzmianką, że „prezydent jest zły i żąda wyjaśnień”, ponieważ zrobiłem to bez konsultacji z nim – relacjonuje Dawid Listos.

Jak wyjaśnia, następnego dnia musiał złożyć w ratuszu pismo z oficjalnym wyjaśnieniem swej decyzji o zamieszczeniu komunikatu na witrynie kierowanej przez niego instytucji. Wspomina również, że krótko po objęciu stanowiska dyrektorskiego, zażądano od niego haseł dostępu do strony internetowej i do mediów społecznościowych placówki. Zaraz po tym właścicielem strony facebookowej MOK została zewnętrzna firma współpracująca z Urzędem Miasta – IMSTUDIO.PL, a administratorem – Marcin Poręba. Właścicielem firmy, której oddano stronę w mediach społecznościowych jest Marcin Waśko, zatrudniony obecnie jako pomoc administracyjno-biurowa w biurze prasowym magistratu.

– Wszystkie moje posunięcia były natychmiast kwestionowane. Kiedy po ogłoszeniu organizacji Nowosądeckiej Jesieni Teatralnej od razu rozpocząłem działania i przedstawiłem dyrektora artystycznego, którym miał być znamienity, powszechnie znany w kręgach teatralnych człowiek – Wiesław Hołdys, dowiedziałem się, że mam go jednak odsunąć od organizacji. Prezydent skomentował krótko: „nie znam gościa”. Na mój znaczący sprzeciw, pozwolono mi „zatrzymać” pana Hołdysa, ale w innej roli. Jak skomentował to pan Poręba – miał zostać „misiem” i „dawać nazwisko” –  wspomina Dawid Listos.

 Jeśli się nie zgadzasz, złóż wypowiedzenie!

Ex-dyrektor w rozmowie z naszą redakcją relacjonuje, że zabroniono mu zlecenia profesjonalnemu artyście wykonania projektu logo i plakatu nowego festiwalu, ponieważ, na spotkaniu z prezydentem, Marcin Waśko, właściciel wcześniej wspomnianej firmy IMSTUDIO.PL oświadczył, że to on będzie się tym zajmował. Listos zaznacza, iż tak totalny brak decyzyjności blokował jakiekolwiek kroki dotyczące prac przy festiwalu.

Podczas mojej ostatniej rozmowy z dyrektorem Wydziału Komunikacji Społecznej i Kultury, na polecenie prezydenta narzucono mi z kolei elementy programowe festiwalu, a kiedy nie chciałem się na nie zgodzić, usłyszałem od pana Marcina Poręby, że: ,,mimo iż tak być nie powinno, to funkcjonujemy politycznie i w związku z tym trzeba powiedzieć, że MOK jest pewnego rodzaju instrumentem, czy narzędziem dotarcia do jak najszerszej grupy odbiorców ze sztuką, czyli „tym, co oni chcą”. Bo to „oni” mają być zadowoleni, tak, aby za trzy i pół roku wybrali Ludomira Handzla.” Usłyszałem, że jeśli się z tym nie zgadzam, to powinienem od razu składać wypowiedzenie. Tak więc zrobiłem – skwitował były dyrektor.

W związku z pojawianiem się nowych doniesień związanych z funkcjonowaniem nowosądeckiego MOK, a także kolejnymi osobami poddającymi w wątpliwość praktyki stosowane w jednostce, temat będziemy kontynuować.

Kontakt do autorki: n.sekula@dts24.pl

Fot. Piotr Droździk/
arch. Klaudii Kulak

Żródło :https://www.dts24.pl/dawid-listos-ex-dyrektor/

Znowu przerwana sesja: radni PiS – Wybieram Nowy Sącz – czujemy się lekceważeni

Debata na temat spółki MKS Sandecja rozpoczęła się w miarę spokojnie, ale, dosłownie z każdą upływającą minutą robiło się coraz bardziej gorąco. Radni Nowego Sącza zebrali się, aby posłuchać, między innymi, co mają do powiedzenia władze miasta o kluczowej kwestii dotyczącej strategii rozwoju tego sportowego klubu i zbycia akcji.

 

Radni opozycyjni wobec prezydenta Ludomira Handzla z klubu PiS – Wybieram Nowy Sącz punktowali, że upłynęło dwa tygodnie, a dokumenty w sprawie klubu Sandecja nie zostały przygotowane. Radna Teresa Cabała domagała się, aby prezydent przestawił informację na temat strategii rozwoju klubu.

– Nikt ze mną nie uzgadniał przerwy – powiedział prezydent Ludomir Handzel. Mówił, że po zakończeniu tej sesji natychmiast złoży wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Miasta.

– Z tym wnioskiem otrzymacie państwo radni wszystkie dokumenty – dodał gospodarz miasta. – Chciałbym, aby państwo radni byli już po analizie dokumentów i mieli na ten temat szeroką wiedzę.

Głos zabrała radna Barbara Jurowicz

– Nie wiem do czego dzisiaj ta sesja ma doprowadzić? – pytała. – Czuje się  lekceważona przez prezydenta. Było dwa tygodnie czasu na to, aby przedłożyć dokumenty, które pan posiada. To kiedy mamy je dostać?

Wiceprzewodniczący Rady Miasta Artur Czernecki zaznaczył, że 14 dni to wystarczający czas, aby przedłożyć radzie informację na temat strategii rozwoju spółki.

–  Chcemy wiedzieć, za jaką kwotę i komu chce pan (prezydent miasta – przyp. red.) sprzedać klub? Czy ma on iść w prywatne ręce? – domagał się odpowiedzi od prezydenta radny Czernecki. – Tutaj są kibice na sali obrad. Pewnie też chcą to wiedzieć. Traktujmy się poważnie. 23 radnych, a pan mówi dzisiaj: „z wami nie będę rozmawiał”. To tak dalej nie zajedziemy.

Radny Maciej Rogóż też włączył się do dyskusji

– Panie prezydencie proszę nas nie lekceważyć. Czas na to był. Chcemy mieć informacje na temat klubu Sandecja. Proponuje, aby zadawać pytania panu prezydentowi, a jeśli pan nie będzie ich udzielał, to będziemy je zadawali na następnej sesji.

Radny Dawid Dumana stwierdził, że z szacunku do prezydenta Nowego Sącza należy pozwolić przedstawić włodarzowi tę kwestię, jak chce.

 

– Jaki jest pana pomysł na finansowanie klubu do końca roku? – pytał radny Maciej Rogóż.

Prezydent Ludomir Handzel  jeszcze raz powtórzył, że niezwłocznie po zakończeniu tej sesji wystąpi z wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnej sesji, która będzie płaszczyzną do dyskusji.

– Liczyłam na to, że te informacje otrzymamy dzisiaj – mówiła przewodnicząca rady miasta Iwona Mularczyk. – Nie rozumiem. Skoro mówi pan, że ma przed sobą pakiet dokumentów i procedury wyłonienia nabywcy, to dlaczego nie możemy ich poznać.

Niezwłocznie po zamknięciu tej sesji cały pakiet dokumentów zostanie przekazany radnym – dodał prezydent Handzel.

Iwona Mularczyk poprosiła, aby zrobić przerwę w obradach, aby prezydent przyniósł pakiet dokumentów dotyczących Sandecji.

– Kibice piszą do mnie: „jakim prawem prezydent odmawia Wam odpowiedzi”. Wstyd mi jest – grzmiał radny Artur Czernecki. – Po co jest ta sesja. Panie prezydencie proszę zejść na ziemię. Tu jest samorząd, a nie firma. Daliśmy panu dwa tygodnie czasu. Czy nie wstyd panu aby przez dwa tygodnie się nie przygotować? My chcemy mieć dzisiaj na ten temat wiedzę. Chcemy się bawić w kotka i myszkę, to nie na sali obrad. Ja na to nie pozwolę. Proszę się panie prezydencie nie bać, bo chcemy mieć wiedzę. Nie bójmy się, dyskutujmy. Rozmawiajmy o przyszłości klubu Sandecja, o pieniądzach.

– Co to jest? – krzyczał radny Leszek Zezgda. – Panie przewodniczący, jest pan powołany do tego, aby reagować na to, by wystąpienia były merytoryczne. A my mamy co? Połajanie, wywoływanie do tablicy. Milczymy dlatego, że Państwu nie chodzi o dobro Sandecji. Państwu chodzi o spektakl polityczny. My w tym spektaklu nie będziemy uczestniczyć. Proszę nas do tablicy nie wywoływać. Ja sobie tego nie życzę.

Rany Michał Kądziołka, wiceprzewodniczący rady, który dzisiaj prowadzi obrady studził emocje radnych. Apelował o merytoryczną dyskusję.

– Jakim prawem pan nasz poucza, o jakim spektaklu politycznym pan mówi? – grzmiał radny Czernecki. – Dlaczego Koalicja Nowosądecka, gdzie zazwyczaj dyskutuje, dzisiaj milczy. Nie bójmy się dyskutować. Boicie się dyskutować o ważnych problemach.

Radny Tadeusz Gajdosz mówił o tym, aby pozwolić prezydentowi Handzlowi, by dobrze przygotował się na temat klubu Sandecja.

– Dlaczego dzisiaj robicie takie show. Pracujmy w spokoju.

 

 

Znowu rozpoczęły się osobiste wycieczki radnych.

– Rozumiem, że państwo zrobicie show. Pan prezydent chce postawić na swoim. Dzisiaj radni naszego klubu zadali kilkanaście merytorycznych pytań. Mam pytanie, czy pan prezydent odpowie na te pytania. Krótka odpowiedź. – pytała radna Barbara Jurowicz.

Prowadzący dzisiejsze obrady radny Michał Kądziołka przyznał, że dyskusja zmierza w złym kierunku i ogłosił 15 minut przerwy, aby prezydent mógł przygotować radnym pełny pakiet dokumentów w sprawie Sandecji.

Po przerwie prezydent stał na stanowisku, które przedstawił radny na początku sesji.

– Dlaczego Pan panie prezydencie nie wystąpił z wnioskiem do radny o zdjęcie tego punktu z porządku obrad, skoro jest pan dzisiaj do dyskusji nieprzygotowany – pytała radna Cabała.

– Dzisiejsza rozmowa i spotkanie nie ma sensu. Jesteśmy lekceważeni. Szanujmy się między sobą. Skoro mamy za tydzień dyskutować, to ogłaszam przerwę do 16 marca, do godziny 17.

i.michalec@sadeczanin.info, fot. IM

 
 

odpowiedz Pana Prezydenta na moja interpelacje – Separatorów ruchu na Jagiellońskiej nie będzie, bo… są niebezpieczne

27/02/2020 – 14:40
 
Separatory ruchu są mało widoczne a przez to mogą być niebezpieczne – taka jest konkluzja odpowiedzi, jaką radny Artur Czernecki otrzymał od władz miasta na swój wniosek o instalację separatorów ruchu drogowego na ulicy Jagiellońskiej tuż przed wyjątkowo niebezpiecznym skrzyżowaniem z ulicą Mickiewicza.
Separatorów ruchu na Jagiellońskiej nie będzie, bo… są niebezpieczne

 

Dziś wiemy już, że władze miasta pomysł zdecydowanie odrzuciły. – (…) w opinii MZD główną przyczyną wypadków na skrzyżowaniu nie jest fizyczny brak rozdziału pasów ruchu – twierdzi na wstępie wiceprezydent Artur Bochenek. – Montaż separatorów ruchu ciągłego czy też separatorów punktowych z powodu ich małej widoczności może powodować zagrożenie nie tylko dla chcących zmienić pas, ale także dla innych uczestników ruchu – torpeduje inicjatywę Czerneckiego deklarując jednocześnie, że: – Problem jest bardziej złożony i obecnie pracujemy nad wprowadzeniem kompleksowego rozwiązania, które powinno zauważalnie wpłynąć na ograniczenie prędkości pojazdów na ulicy Jagiellońskiej oraz poprawę dostrzegalności znaku B-20 (stop) na ulicy Mickiewicza.

Sam Artur Czernecki nie kryje rozczarowania tym stanowiskiem i zapowiada, że będzie przekonywał władze miasta do zmiany zdania.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez SYGNAŁ

ES e.stachura@sadeczanin.info Fot.: archiwum sądeczanin.info