„Dla dobra Sącza dam się okraść z pomysłów” czyli jak manipuluje się opinią społeczną w Nowym Sączu

„Dla dobra (Nowego) Sącza damy się okraść z pomysłów”. Ot tak przypomniało mi się dziś hasło Koalicji Nowosądeckiej z lutego 2015 roku. W liście otwartym do sądeckich mediów Ludomir Handzel i Artur Bochenek (dziś pierwszy i wicepierwszy Nowego Sącza) czynili przytyk do koncepcji rozwiązań komunikacyjnych po obu stronach projektowanego wówczas nowego mostu helleńskiego. Ówczesny gabinet Ryszarda Nowaka (to ten zły prezydent, którym według nowej ratuszowej linii ma się w nieodległej przyszłości straszyć dzieci) i jego dyrektor od dróg i mostów miał dużą chochlą (nie kojarzyć z innym byłym dyrektorem) czerpać z pomysłów Stowarzyszenia Koalicja Nowosądecka. Te w przestrzeni wirtualnej błysnęło kilkoma pomysłami na poprawę „stojącego w zastoju” miasta. Ludomir Handzel przyznał, że nie ma nic przeciwko temu, aby czerpano garściami z jego pomysłów, bo w końcu – bez ukrywanej już dziś skromności – „odgapia się” od najlepszych.

Całość manifestu lutowego (Ludkowego) można przeczytać na stronie – https://www.koalicjanowosadecka.pl/news-Dla-dobra-Sacza-damy-sie-okrasc-z-pomyslow.html – zaś jeśli obawiacie się komunikatu „Ostrzeżenie: potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa”, to otwórzcie ten link jako kopia strony.

Czemu do tego wracam? Dziś nie pamięta Jan jak Jasiem był. I tak oto okradani z pomysłów weszli w rolę tych drugich, co podbierają. Do rzeczy, żeby nie było przeciągania, to opiszę dwa przykłady (z wielu).

Kolumbarium na Cmentarzu Gołąbkowickim

We wtorek 1 września 2020 roku prezydent Handzel na konferencji prasowej podzielił się z sądeckimi mediami „swoim pomysłem” stworzenia Kolumbarium na Cmentarzu Gołąbkowickim. Nie będę się zagłębiał w samą niekorzystną dla miasta formę oddania w dzierżawę tego miejsca, ale o to, kto od lat o Kolumbarium w Nowym Sączu zabiegał. Już w 2009 roku poruszałem ten problem, zaś na początku 2019 roku interpelowałem w tej sprawie, zaś sama idea była opisywana w większości sądeckich gazet i portali. Gdyby za problemem braku miejsc do pochówku w Nowym Sączu od lat chodzili radni Koalicji Nowosądeckiej, a nie ja, to pewnie siedzieliby na takiej konferencji obok prezydenta. Cóż radny Czernecki jest „niekonstruktywny” (to najczęstsze sformułowanie Ludomira Handzla na temat radnych PiS Wybieram Nowy Sącz). Ciekawy jest również problem, dlaczego prezydent „wrzuca” mediom taki temat przed sesją Rady Miasta, kiedy o takiej inwestycji decydują radni. Czy chce już przed podzielić wszystkich na wstępie? O tym „zarządzaniu przez konflikt”, innym razem.

Poprawa bezpieczeństwa na skrzyżowaniu ulic Jagiellońskiej i Mickiewicza

Na wyżej wymienionym skrzyżowaniu od lat dochodzi do licznych wypadków, co od pewnego czasu jest również tematem moich interpelacji. 28 lutego 2020 r. pytałem o możliwość zamontowania na odcinku ul. Jagiellońskiej separatorów ruchu. W odpowiedzi dowiedziałem się, że powodem wypadków jest nadmierna prędkość a nie zmiana pasa ruchu. Niestety od tego czasu nic się w tej kwestii nie poprawiło, bo prezydent o znak ograniczający prędkość nie zadbał. Więc kolejną interpelację (25 sierpnia) skierowałem z pytaniem o możliwość ustawiania znaku ograniczenia prędkości do 40 km/h. Po tym prezydent na swoim oficjalnym profilu FB (31 sierpnia) wystosował sondę do mieszkańców z pytaniem czy wola w tym miejscu: „1. montaż inteligentnej sygnalizacji świetlnej, 2️. optyczne i techniczne ograniczniki prędkości – zwężenie jezdni, nowe oznakowanie poziome”. Druga opcja to nic innego jak „okpione” wcześniej proponowane przez mnie separatory.

Czy mogę więc pożyczyć sobie (podkraść) hasło sprzed pięciu lat „Dla dobra Sącza dam się okraść z pomysłów? Przykładów interpelacji, gdzie na bieżąco czy w trybie pilnym trzeba było coś w mieście poprawić jest wiele. Czasami sposób ich rozwiązywania był zaskakujący lub zaskakująco szybki, co nie znaczy, że prezydent czy jego ludzie potrafią się przyznawać do błędów. Przykład? 27 maja 2020 zwróciłem się z interpelacją dotyczącą absurdalnego oznakowania parkingu przy ul. Romanowskiego (pod Panoramą), a dotyczył „Zakazu ruchu w obu kierunkach w godz. 19-6”. I co? Znak zniknął w przeciągu kilku godzin, ale na swoją interpelację otrzymałem taką oto odpowiedź:

„W odpowiedzi na interpelację złożoną w sprawie demontażu znaku drogowego B-1 z parkingu przy ul. Romanowskiego uprzejmie informuję, że na telefoniczny wniosek radnych Pana Krzysztofa Ziaji i Pana Macieja Prostko znak zakazu ruchu został zdjęty 27.05.2020 r.”

To niestety popularna technika odpowiedzi w sprawie wielu interpelacji także moich kolegów i koleżanek z klubu. Nagle okazuje się, że dany problem wskazywali tzw. „radni KoNstruktywni”, a nie my.

Dlatego mówmy o tym otwarcie, piszmy, żeby za kilka lat nie okazało się, że żyjemy w sztucznie wykreowanej rzeczywistości, stworzonej przez specjalistów – służby pijarowe prezydenta Ludomira Handzla, w takim Matrixie (na jaki ich stać).

                      Z poważaniem Wiceprzewodniczący Rady Miasta Nowego Sącza  

                                                                       Artur Czernecki

Cieszę się, że prezydent chce realizować pomysły radnych, których określa mianem „niekonstruktywnych”

Nowy Sącz. Powraca temat kolumbarium na cmentarzu miejskim. Prezydent chciałby je jednak wydzierżawić

Janusz Bobrek

Janusz Bobrek

Kolumbarium na Cmentarzu Gołąbkowickim miałaby wybudować i dzierżawić prywatna firma
Kolumbarium na Cmentarzu Gołąbkowickim miałaby wybudować i dzierżawić prywatna firma UM Nowy Sącz
Na Cmentarzu Komunalnym na os. Gołąbkowickim mogłoby powstać kolumbarium na około 2 tys. urn. Prezydent Ludomir Handzel chciałby wydzierżawić na 15 lat część nekropolii prywatnej firmie. Na takie rozwiązanie muszą się jednak zgodzić radni. Od 2009 roku o kolumbarium, ale zarządzane przez miasto, zabiega radny Artur Czernecki. Jego ostatnie interpelacje w tym temacie pochodzą z 2019 roku.

Na cmentarzach komunalnych przy ul. Rejtana i na os. Helena nie ma już nawet skrawka miejsca na nowe groby. Zmarłych można chować jedynie jeszcze w istniejących już rodzinnych grobowcach. Rozwiązaniem problemu mogłoby być kolumbarium. Prezydent Ludomir Handzel ma już gotową koncepcję użytkową kolumbarium na Cmentarzu Komunalnym na os. Goląbkowice.

– Od ponad roku pracuję nad projektem budowy kolumbarium w Nowym Sączu. Teraz pojawił się podmiot, który chce przystąpić do przetargu, jeśli Rada Miasta zaakceptuje mój projekt. Kolumbarium znajdowałoby się na Cmentarzu Gołąbkowickim, tam gdzie obecnie znajdują się tymczasowe krypty. Dzięki budowie takiego obiektu cmentarz zyskałby dodatkowe 2 tysiące miejsc – zaznacza Handzel.
Prezydent Nowego Sącza chciałby zainteresowanej budową takiego miejsca firmie wydzierżawić teren na okres 15 lat. Potem kolumbarium z powrotem trafiłoby w ręce miasta. Byłoby ono umiejscowione tam, gdzie obecnie znajdują się tymczasowe krypty.

– Cieszę się, że prezydent chce realizować pomysły radnych, których określa mianem „niekonstruktywnych”. Budowa kolumbarium na Cmentarzu Gołąbkowickim, o którym mówię od lat, to bardzo dobre rozwiązanie, ale powinno to zrobić miasto i samo nim zarządzać – komentuje Artur Czernecki i dodaje, że po 15 latach kolumbarium się zapełni, firma zarobi, a utrzymanie obiektu pozostanie na barkach miasta.

Projekt uchwały w sprawie kolumbarium na Cmentarzu Gołąbkowickim trafi na sesję 15 września.

Źródło: https://gazetakrakowska.pl/nowy-sacz-powraca-temat-kolumbarium-na-cmentarzu-miejskim-prezydent-chcialby-je-jednak-wydzierzawic/ar/c1-15158214

 

Jak z reżysera chciano zrobić… misia, czyli kulisy dymisji Dawida Listosa ze stanowiska dyrektora MOK

Jak z reżysera chciano zrobić… misia, czyli kulisy dymisji Dawida Listosa ze stanowiska dyrektora MOK

Były dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu Dawid Listos zrezygnował ze stanowiska, bo być może nowa funkcja go przerosła – twierdzą przedstawiciele władz miasta w odpowiedzi na nasze zapytanie. Jednocześnie informują, iż od 29 marca obowiązki dyrektora ośrodka pełni Marcin Poręba. Dawid Listos po zapoznaniu się ze stanowiskiem magistratu przerywa milczenie i opowiada o okolicznościach rezygnacji z dyrektorskiej posady, jak i o rzeczywistości, w której przyszło mu pracować.

Równo dwa tygodnie temu pisaliśmy o złożeniu wypowiedzenia przez Dawida Listosa powołanego końcem stycznia br.  na stanowisko dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu. Wówczas w rozmowie z nami ex-dyrektor stwierdził dyplomatycznie, iż nie może zgodzić się z wizją polityki kulturalnej prezydenta Ludomira Handzla oraz z metodami jej realizacji.

Decyzję o ustąpieniu miał podjąć po spotkaniu z dyrektorem Wydziału Komunikacji Społecznej i Kultury Urzędu Miasta Nowego Sącza – Marcinem Porębą. Jak mówił – po rozmowie z nim miał zdać sobie sprawę, że Miejski Ośrodek Kultury nie będzie autonomiczną placówką, a on sam, jako dyrektor, nie będzie miał żadnej mocy decyzyjnej. Nie chciał jednak zdradzać szczegółów dotyczących swoich wątpliwości.

Z prośbą o komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do Biura Prasowego Urzędu Miasta. Próbowaliśmy skontaktować się również z dyrektorem Porębą. Bezskutecznie. 14 dni po wysłaniu zapytania, w ostatnim dniu przewidzianym przez Prawo Prasowe na odpowiedź, dotarł do naszej redakcji mail z biura prasowego ratusza z komentarzem o który prosiliśmy.

„Dawid Listos sam złożył rezygnację z pełnienia funkcji dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu. Każdy z dyrektorów jednostki podległej Prezydentowi Miasta Nowego Sącza ma wystarczającą autonomię do sprawowania swojej funkcji. Trzeba jednak pamiętać, że dyrektorzy realizują zadania zlecone przez prezydenta Ludomira Handzla, który jest ich pracodawcą. Warto podkreślić, iż Pan Dawid Listos był pracownikiem Małej Galerii, jednak nie pełnił funkcji kierowniczej i być może nowa funkcja go przerosła” – czytamy w przesłanej odpowiedzi.

Przedstawiciele ratusza przypominają, iż Dawid Listos pracując w Małej Galerii nie miał zastrzeżeń do polityki kulturalnej prezydenta miasta. Informują również, że w Miejskim Ośrodku Kultury zakończyła się kontrola wewnętrzna prowadzona przez Wydział Bezpieczeństwa i Kontroli Wewnętrznej i możliwe, że wprowadzanie zaleceń pokontrolnych przerosło byłego już Dyrektora MOK, co doprowadziło do rezygnacji ze stanowiska. Na koniec przesłanej korespondencji zakomunikowano, że od dnia 29 marca obowiązki dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury pełni dr Marcin Poręba, dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej i Kultury Urzędu Miasta Nowego Sącza.

 

Riposta Dawida Listosa na zacytowane wyżej stanowisko władz miasta nie jest już tak dyplomatyczna, jak jego pierwsze wyjaśnienia decyzji o rezygnacji.

Były dyrektor jednoznacznie stwierdza, iż niedorzecznym jest twierdzenie, że przerosły go zalecenia pokontrolne, ponieważ w czasie, gdy pełnił obowiązki dyrektora MOK, w ogóle takich zaleceń nie było. Jak podkreśla, kontrola była wciąż niedokończona i ,,dziwnym trafem” o jej zakończeniu dowiedział się krótko po złożeniu wypowiedzenia.

– Fakt ten jest o tyle bardziej interesujący, że dzień wcześniej dostałem pismo z Wydziału Bezpieczeństwa i Kontroli Wewnętrznej z poleceniem odnalezienia dokumentu niezbędnego do dalszych czynności wyjaśniających, więc nic nawet nie wskazywało na zamknięcie kontroli. Co do polityki kulturalnej prezydenta – nie zgadzam się z nią, ponieważ ma ona „przypodobać się” jak najszerszemu gronu publiczności sądeckiej, jednak poziom, do jakiego miała być zaniżana, moim zdaniem sądeckim odbiorcom po prostu ubliża – zaznacza były dyrektor Dawid Listos.

Nie znam gościa 

Jednocześnie tłumaczy, iż fakt, że pracując w Małej Galerii nie miał problemu z polityką kulturalną prezydenta wynikał stąd, że władze nie ingerowały w działalność tej placówki. Według niego dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze percepcja sztuki nie jest u władz na tyle czuła, by zrozumieć wydarzenia w Małej Galerii, a po drugie – „ciężko podważyć dwa tak istotne autorytety jakimi są pani dyrektor Alicja Hebda i pan profesor. Andrzej Szarek”.

 – W MOK doprowadzono do sytuacji, że nie wolno mi było wykonywać samodzielnie najmniejszych kroków, czego dowiedziono nawet w momencie, gdy w kraju oficjalnie zostało ogłoszone zamknięcie instytucji kulturalnych z powodu epidemii koronawirusa i poleciłem umieścić tę informację również na stronie internetowej i profilu facebookowym MOKu. Prawie natychmiast po publikacji otrzymałem telefon od pana Poręby z pretensjami i  wzmianką, że „prezydent jest zły i żąda wyjaśnień”, ponieważ zrobiłem to bez konsultacji z nim – relacjonuje Dawid Listos.

Jak wyjaśnia, następnego dnia musiał złożyć w ratuszu pismo z oficjalnym wyjaśnieniem swej decyzji o zamieszczeniu komunikatu na witrynie kierowanej przez niego instytucji. Wspomina również, że krótko po objęciu stanowiska dyrektorskiego, zażądano od niego haseł dostępu do strony internetowej i do mediów społecznościowych placówki. Zaraz po tym właścicielem strony facebookowej MOK została zewnętrzna firma współpracująca z Urzędem Miasta – IMSTUDIO.PL, a administratorem – Marcin Poręba. Właścicielem firmy, której oddano stronę w mediach społecznościowych jest Marcin Waśko, zatrudniony obecnie jako pomoc administracyjno-biurowa w biurze prasowym magistratu.

– Wszystkie moje posunięcia były natychmiast kwestionowane. Kiedy po ogłoszeniu organizacji Nowosądeckiej Jesieni Teatralnej od razu rozpocząłem działania i przedstawiłem dyrektora artystycznego, którym miał być znamienity, powszechnie znany w kręgach teatralnych człowiek – Wiesław Hołdys, dowiedziałem się, że mam go jednak odsunąć od organizacji. Prezydent skomentował krótko: „nie znam gościa”. Na mój znaczący sprzeciw, pozwolono mi „zatrzymać” pana Hołdysa, ale w innej roli. Jak skomentował to pan Poręba – miał zostać „misiem” i „dawać nazwisko” –  wspomina Dawid Listos.

 Jeśli się nie zgadzasz, złóż wypowiedzenie!

Ex-dyrektor w rozmowie z naszą redakcją relacjonuje, że zabroniono mu zlecenia profesjonalnemu artyście wykonania projektu logo i plakatu nowego festiwalu, ponieważ, na spotkaniu z prezydentem, Marcin Waśko, właściciel wcześniej wspomnianej firmy IMSTUDIO.PL oświadczył, że to on będzie się tym zajmował. Listos zaznacza, iż tak totalny brak decyzyjności blokował jakiekolwiek kroki dotyczące prac przy festiwalu.

Podczas mojej ostatniej rozmowy z dyrektorem Wydziału Komunikacji Społecznej i Kultury, na polecenie prezydenta narzucono mi z kolei elementy programowe festiwalu, a kiedy nie chciałem się na nie zgodzić, usłyszałem od pana Marcina Poręby, że: ,,mimo iż tak być nie powinno, to funkcjonujemy politycznie i w związku z tym trzeba powiedzieć, że MOK jest pewnego rodzaju instrumentem, czy narzędziem dotarcia do jak najszerszej grupy odbiorców ze sztuką, czyli „tym, co oni chcą”. Bo to „oni” mają być zadowoleni, tak, aby za trzy i pół roku wybrali Ludomira Handzla.” Usłyszałem, że jeśli się z tym nie zgadzam, to powinienem od razu składać wypowiedzenie. Tak więc zrobiłem – skwitował były dyrektor.

W związku z pojawianiem się nowych doniesień związanych z funkcjonowaniem nowosądeckiego MOK, a także kolejnymi osobami poddającymi w wątpliwość praktyki stosowane w jednostce, temat będziemy kontynuować.

Kontakt do autorki: n.sekula@dts24.pl

Fot. Piotr Droździk/
arch. Klaudii Kulak

Żródło :https://www.dts24.pl/dawid-listos-ex-dyrektor/

Znowu przerwana sesja: radni PiS – Wybieram Nowy Sącz – czujemy się lekceważeni

Debata na temat spółki MKS Sandecja rozpoczęła się w miarę spokojnie, ale, dosłownie z każdą upływającą minutą robiło się coraz bardziej gorąco. Radni Nowego Sącza zebrali się, aby posłuchać, między innymi, co mają do powiedzenia władze miasta o kluczowej kwestii dotyczącej strategii rozwoju tego sportowego klubu i zbycia akcji.

 

Radni opozycyjni wobec prezydenta Ludomira Handzla z klubu PiS – Wybieram Nowy Sącz punktowali, że upłynęło dwa tygodnie, a dokumenty w sprawie klubu Sandecja nie zostały przygotowane. Radna Teresa Cabała domagała się, aby prezydent przestawił informację na temat strategii rozwoju klubu.

– Nikt ze mną nie uzgadniał przerwy – powiedział prezydent Ludomir Handzel. Mówił, że po zakończeniu tej sesji natychmiast złoży wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Miasta.

– Z tym wnioskiem otrzymacie państwo radni wszystkie dokumenty – dodał gospodarz miasta. – Chciałbym, aby państwo radni byli już po analizie dokumentów i mieli na ten temat szeroką wiedzę.

Głos zabrała radna Barbara Jurowicz

– Nie wiem do czego dzisiaj ta sesja ma doprowadzić? – pytała. – Czuje się  lekceważona przez prezydenta. Było dwa tygodnie czasu na to, aby przedłożyć dokumenty, które pan posiada. To kiedy mamy je dostać?

Wiceprzewodniczący Rady Miasta Artur Czernecki zaznaczył, że 14 dni to wystarczający czas, aby przedłożyć radzie informację na temat strategii rozwoju spółki.

–  Chcemy wiedzieć, za jaką kwotę i komu chce pan (prezydent miasta – przyp. red.) sprzedać klub? Czy ma on iść w prywatne ręce? – domagał się odpowiedzi od prezydenta radny Czernecki. – Tutaj są kibice na sali obrad. Pewnie też chcą to wiedzieć. Traktujmy się poważnie. 23 radnych, a pan mówi dzisiaj: „z wami nie będę rozmawiał”. To tak dalej nie zajedziemy.

Radny Maciej Rogóż też włączył się do dyskusji

– Panie prezydencie proszę nas nie lekceważyć. Czas na to był. Chcemy mieć informacje na temat klubu Sandecja. Proponuje, aby zadawać pytania panu prezydentowi, a jeśli pan nie będzie ich udzielał, to będziemy je zadawali na następnej sesji.

Radny Dawid Dumana stwierdził, że z szacunku do prezydenta Nowego Sącza należy pozwolić przedstawić włodarzowi tę kwestię, jak chce.

 

– Jaki jest pana pomysł na finansowanie klubu do końca roku? – pytał radny Maciej Rogóż.

Prezydent Ludomir Handzel  jeszcze raz powtórzył, że niezwłocznie po zakończeniu tej sesji wystąpi z wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnej sesji, która będzie płaszczyzną do dyskusji.

– Liczyłam na to, że te informacje otrzymamy dzisiaj – mówiła przewodnicząca rady miasta Iwona Mularczyk. – Nie rozumiem. Skoro mówi pan, że ma przed sobą pakiet dokumentów i procedury wyłonienia nabywcy, to dlaczego nie możemy ich poznać.

Niezwłocznie po zamknięciu tej sesji cały pakiet dokumentów zostanie przekazany radnym – dodał prezydent Handzel.

Iwona Mularczyk poprosiła, aby zrobić przerwę w obradach, aby prezydent przyniósł pakiet dokumentów dotyczących Sandecji.

– Kibice piszą do mnie: „jakim prawem prezydent odmawia Wam odpowiedzi”. Wstyd mi jest – grzmiał radny Artur Czernecki. – Po co jest ta sesja. Panie prezydencie proszę zejść na ziemię. Tu jest samorząd, a nie firma. Daliśmy panu dwa tygodnie czasu. Czy nie wstyd panu aby przez dwa tygodnie się nie przygotować? My chcemy mieć dzisiaj na ten temat wiedzę. Chcemy się bawić w kotka i myszkę, to nie na sali obrad. Ja na to nie pozwolę. Proszę się panie prezydencie nie bać, bo chcemy mieć wiedzę. Nie bójmy się, dyskutujmy. Rozmawiajmy o przyszłości klubu Sandecja, o pieniądzach.

– Co to jest? – krzyczał radny Leszek Zezgda. – Panie przewodniczący, jest pan powołany do tego, aby reagować na to, by wystąpienia były merytoryczne. A my mamy co? Połajanie, wywoływanie do tablicy. Milczymy dlatego, że Państwu nie chodzi o dobro Sandecji. Państwu chodzi o spektakl polityczny. My w tym spektaklu nie będziemy uczestniczyć. Proszę nas do tablicy nie wywoływać. Ja sobie tego nie życzę.

Rany Michał Kądziołka, wiceprzewodniczący rady, który dzisiaj prowadzi obrady studził emocje radnych. Apelował o merytoryczną dyskusję.

– Jakim prawem pan nasz poucza, o jakim spektaklu politycznym pan mówi? – grzmiał radny Czernecki. – Dlaczego Koalicja Nowosądecka, gdzie zazwyczaj dyskutuje, dzisiaj milczy. Nie bójmy się dyskutować. Boicie się dyskutować o ważnych problemach.

Radny Tadeusz Gajdosz mówił o tym, aby pozwolić prezydentowi Handzlowi, by dobrze przygotował się na temat klubu Sandecja.

– Dlaczego dzisiaj robicie takie show. Pracujmy w spokoju.

 

 

Znowu rozpoczęły się osobiste wycieczki radnych.

– Rozumiem, że państwo zrobicie show. Pan prezydent chce postawić na swoim. Dzisiaj radni naszego klubu zadali kilkanaście merytorycznych pytań. Mam pytanie, czy pan prezydent odpowie na te pytania. Krótka odpowiedź. – pytała radna Barbara Jurowicz.

Prowadzący dzisiejsze obrady radny Michał Kądziołka przyznał, że dyskusja zmierza w złym kierunku i ogłosił 15 minut przerwy, aby prezydent mógł przygotować radnym pełny pakiet dokumentów w sprawie Sandecji.

Po przerwie prezydent stał na stanowisku, które przedstawił radny na początku sesji.

– Dlaczego Pan panie prezydencie nie wystąpił z wnioskiem do radny o zdjęcie tego punktu z porządku obrad, skoro jest pan dzisiaj do dyskusji nieprzygotowany – pytała radna Cabała.

– Dzisiejsza rozmowa i spotkanie nie ma sensu. Jesteśmy lekceważeni. Szanujmy się między sobą. Skoro mamy za tydzień dyskutować, to ogłaszam przerwę do 16 marca, do godziny 17.

i.michalec@sadeczanin.info, fot. IM